Zabytki, krajobraz i… ślady Jana Bosko - Jolanta Król
Wyjazd do Włoch „Śladami św. Jana Bosko” dostarczył mi nie tylko wspaniałych wrażeń turystycznych, ale też przeżyć duchowych. Po pierwsze, ze względu na wspaniałą postać św. Jana i odwiedzenie miejsc z nim związanych, a po drugie z powodu ostatniego bezpośredniego spotkania z Janem Pawłem II, którego miałam szczęście widzieć kilkakrotnie – mówi Jolanta Król, menadżer imprez w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Rumi.
Dwutygodniową wycieczkę, czy raczej pielgrzymkę „Śladami św. Jana Bosko” zorganizowało kilka lat temu Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące w Rumi, a pani Jolanta, związana od wielu lat ze Stowarzyszeniem SALOS, miała możliwość pojechania razem z młodzieżą i pracownikami tej szkoły.
Mediolan, Turyn, Rzym
- Na trasie było wiele wspaniałych miejsc, od miejscowości Becchi w górach Piemontu, gdzie urodził się Jan Bosko, przez niedaleki Turyn, gdzie uczył się i pracował, po Asyż, Florencję i Rzym – wspomina Jolanta Król.
– Odwidzieliśmy też piękny i nowoczesny Mediolan z najbogatszą ulicą mody, pełną eleganckich sklepów, ale też prowadząca do wspaniałej katedry mediolańskiej.
Byliśmy również w katedrze w Turynie, gdzie znajduje się grób św. Jana Bosko oraz w domu, gdzie w myśl idei realizowanej przez założyciela Zgromadzenia Salezjańskiego, obok kleryków i księży mieszka młodzież, mająca trudne warunki życiowe i problemy rodzinne.
Urokliwy Asyż
Pani Jola była wówczas we Włoszech po raz pierwszy i jak na razie jedyny. Tak jak wszyscy turyści i pielgrzymi odwiedzający słoneczną Italię, zachwyciła się jej krajobrazem oraz starą architekturą.
- Przepięknie było m.in. we Florencji, ale najbardziej zafascynował mnie Asyż, związany z postacią św. Franciszka. To nieduże miasto ma szczególny urok – mówi uczestniczka wycieczki.
Ponieważ rumianie nocowali w placówkach salezjańskich, nie tylko zwiedzali, ale również brali udział w rozgrywkach sportowych w różnych dyscyplinach.
Nie brakowało więc okazji do zabawy i emocji, ale również do wzruszeń. Choćby takich, jak podczas wizyty na Monte Cassino...
Wzruszające spotkanie
- Jeszcze większe wzruszenia i przeżycia czekały nas w Castel Gandolfo, letniej rezydencji papieskiej, gdzie byliśmy na audiencji u Ojca Świętego – mówi Jolanta Król.
– Jan Paweł II był już bardzo chory, ale bardzo się starał przyjąć nas serdecznie. Widząc go w takim stanie, schorowanego i cierpiącego, jeszcze bardziej przeżyłam to ostatnie już spotkanie z Papieżem. Niecały rok później odszedł na zawsze… Castel Gandolfo to zachwycające miejsce, położone zaledwie 30 km od Rzymu, pośród gór i w pobliżu jeziora. Z pewnością warte odwiedzenia podczas wypraw do Włoch. Nie można również pominąć Rzymu – wiecznego miasta z jego licznymi zabytkami i atrakcjami.
- Ten wyjazd, choć nie jedyny w moim życiu, wywarł na mnie silne wrażenie, podobnie jak późniejsza pielgrzymka do Ziemi Świętej – mówi J. Król. – Czuję się silnie związana z salezjanami, nie tylko tutaj w Rumi.
W dzieciństwie mieszkałam w Lubinie na Dolnym Śląsku, gdzie dorastałam w parafii salezjańskiej. Podziwiam dzieło św. Jana Bosko i dlatego tak bardzo pragnęłam podążyć do Włoch jego śladami. Bardzo się cieszę, że mi się to udało.
Pani Jolanta odwiedziła również wiele innych zakątków Europy, m.in. Niemcy, Francję, Hiszpanię i Grecję, Szwecję, Węgry i Bułgarię. Była także w Wilnie i we Lwowie, oba te miasta poleca innym polskim turystom.
AK





































