Rumia ucierpiała najmniej
Znowu mieliśmy szczęście, ale sąsiednia Reda już niekoniecznie, podobnie Wejherowo.
W niedzielę popołudniu z zachodu Polski przyszła do nas burza gradowa - sięgnęła do Wejherowa, Redy i Rumi. Po kilkunastu minutach padał już tylko deszcz, ale to wystarczyło, żeby pozostawić wgniecenia w samochodach i zalać, ulice. Niektóre z nich zasypane białym gradem wyglądały jak pokryte warstwą śniegu. Od kul gradu, których średnice sięgały kilku centymetrów, pękały nawet szyby w autach. Na terenie powiatu wejherowskiego strażacy interweniowali dziesiątki razy.
Na ulicy I Dywizji Wojska Polskiego wichura powaliła drzewo, ale tego dnia strażacy z Rumi głównie pomagali w sąsiednich miejscowościach. - Przez Rumię nawałnica przeszła bokiem, ale rumska Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza działała w Redzie oraz w okolicach Kazimierza – mówi st. ogn. Jarosław Górski z Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
- W Redzie połamało gałęzie drzew, uszkodziło dachy i zalało wiele posesje – informuje Janusz Molak, zastępca burmistrza miasta.
Strażacy z Rumi pojechali na ulicę Poniatowskiego, gdzie pomagali przy zabezpieczeniu budynku i na Kazimierską, gdzie przewracające się drzewo zahaczyło o biegnącą nad jezdnią linię. Rumia ucierpiała najmniej, również podczas wichury jaka przeszła przez Pomorze tydzień temu. Wówczas zalało drogę pod wiaduktem na ulicy Hutniczej i fragment Pomorskiej.
- Tego dnia z ponad czterdziestu wyjazdów do różnych miejsc w powiecie wejherowskim prawie trzydzieści było związanych z wypompowywaniem wody z piwnic – mówi st. ktp. Stanisław Baranowski z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Wejherowie. W poniedziałek rano u prezydenta tego miasta odbyła się narada, podczas której oceniano sytuację. W Wejherowie woda zalała m.in. tunel pod torami oraz drogę krajową nr 6, gdzie przez chwilę nie działała również sygnalizacja świetlna.
- Rannych nie było – poinformował Andrzej Fedoruk z Inspektoratu Obrony Cywilnej i Zarządzania Kryzysowego w Wejherowie.
DG.


































