NOC W KINIE

Polecamy!!!

Reklama
Reklama
Ostatnie ogłoszenia
2012-01-24Wynajmę
Mieszkanie w centrum Rumi, 35 m, stare budownictwo ...
2012-01-19Sprzedam
Sprzedam mieszkanie w centrum Rumi, 35 m kw.
2012-01-09Praca
Szkolenie jest skierowane do młodzieży uczącej się ...
2012-01-09Sprzedam
Działka budowlana Rumia Zagórze, OKAZJA
2012-01-09Sprzedam
Sprzedam działkę pod zabudowę bliźniaczą, Rumia Za ...
2011-11-24Praca
Dla Naszego Klienta poszukujemy osób do pracy przy ...
2011-11-23Usługi
Firma DBC oferuje komleksowe sprzatanie,mycie okie ...
Kolejny numer Gazety Rumskiej ukażesię w Lutym.

Kolorowe Boże Narodzenie ... czytaj dalej

Młodzież dobrze zna swoją Małą Ojczyznę ... czytaj dalej

Od białej sukni po weselny tort ... czytaj dalej

Książka, sympozjum i koncert ... czytaj dalej

Rekordowe Sobiegranie ... czytaj dalej

Na wzór pierwszych chrześcijan

- Na cierpienie reagowałem ucieczką, nawet nie szukałem wsparcia. To jak sytuacja biednego człowieka, który wie, że musi zapłacić jakąś potężną kwotę, a nie wie, że ma ojca milionera i wystarczy go poprosić – mówi katechista ze wspólnoty neokatechumenalnej w Rumi. 

Statuty wspólnot neokatechumenalnych są ogólnodostępne i zostały ostatecznie zatwierdzone przez Stolicę Apostolską po trwającym pięć lat procesie. W ten sposób zakończył się proces rozpoczęty w 1997 roku na polecenie Jana Pawła II, aby nadać Drodze Neokatechumenalnej „formalne zatwierdzenie prawne”.

Najpierw są katechezy
- Droga jest każdorazowo posłuszna decyzjom biskupa, a wiec także i proboszcza, który w parafii jest prawą ręką biskupa i jest realizowana w parafii zgodnie ze swoim statutem. Ja wstąpiłem na drogę - patrząc z perspektywy czasu - jako osoba niedojrzała w wierze – opowiada Marek Najdowski, katechista.
Obecnie w Rumi istnieją dwie wspólnoty neokatechumenalne. Czy będzie następna? Na razie nie wiadomo. Z pewnością wcześniej pojawią się ogłoszenia na mszach, plakaty, być może baner na kościele, zapraszający na katechezy odbywające się po mszy.
- To nie dzieje się w sposób ciągły – zastrzega Marek Najdowski. - Katechezy odbywają się zwykle w Wielkim Poście, w Adwencie albo tuż przed nim.

Otwarta droga
Do dwóch funkcjonujących w Rumi wspólnot należą bardzo różne osoby; biedni i bogaci, chorzy i zdrowi...
- Człowiek młody, biznesmen, nauczyciel... to jest przekrój społeczny, nie ma wybierania z klucza. Zdarza się, że wspólnota składa się z ludzi młodych, ale to dlatego, że akurat młodzież się garnie. To jest po prostu wołanie. Znaki, które przyciągają ludzi to znaki miłości i jedności... Dopóki jesteśmy pielgrzymami na ziemi, to każdy człowiek jest cenny w oczach Pana Boga – mówi Marek Najdowski.
Sam wstąpił na drogę neokatechumenatu ponad 20 lat temu. Wcześniej, jak mówi, na cierpienie reagował ucieczką. Rozwiązaniem wewnętrznych kłopotów nie było wołanie do Boga o pomoc, bo nawet nie szukał wsparcia. Z czasem zobaczył, że można żyć inaczej. - Jest Pan Bóg, który pomaga tylko trzeba się do niego zwrócić – mówi. – Trzeba prosić, modlić się. M.in. na tym polega dojrzałość, żeby zauważyć, że Pan Bóg jest ojcem.
Neokatechumenat w Diecezji Gdańskiej zapoczątkowała w 1981 roku ekipa katechistów wędrownych: małżeństwo Janusza i Maryli Stryjeckich z księdzem Zbigniewem Czerwińskim i studentem Tadeuszem Smendą. Kilka lat później powstała wspólnota w Rumi. Jej członkowie spotykają się dwa razy w tygodniu, w środę i sobotę.
- Jest liturgia słowa oraz eucharystia – opowiada Marek Najdowski. - Jesteśmy jak roślina duchowa. Jeśli kwiat jest regularnie podlewany, to kwitnie. Tak samo jest u nas z życiem duchowym.

Życie prostuje się
W parafii p.w. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych są dwie wspólnoty, ale są parafie gdzie jest ich sześć, siedem i więcej. Każdą wspólnotę prowadzi ekipa katechistów.
- Jesteśmy jedną ze starszych wspólnot w diecezji – mówi Najdowski.
Na konwiwencję założycielską pojechało kilkadziesiąt osób. Po dwóch latach odbyły się ponownie katechezy i powstała druga wspólnota, która później połączyła się z pierwszą. Droga wybawiła ich z wielkiego zagubienia. Doświadczyli, że Słowo Boże oświeca ich i towarzyszy im wszędzie.
- Na drodze doświadczamy, jak wiele rzeczy prostuje się w życiu naszych braci i sióstr – opowiada Najdowski. - Na pewno jakieś znaki miłości i jedności dajemy, ale nie nam jest dane to oceniać. Zawiązanie się wspólnoty to owoc głoszenia słowa, to radość dla katechistów, to radość dla Kościoła...

Wołanie do wszystkich


Za każdym razem wszystko rozpoczyna się w ten sam sposób: zanim wspólnota się zawiąże odbywa się cykl katechez wstępnych. Zaproszenie na nie można usłyszeć na mszy świętej.
Katechezy trwają 40-50 minut, do godziny. - Mówimy to, co chcemy przekazać jako chrześcijanie. To jest wołanie skierowane do wszystkich. To jest rola misyjna naszej wspólnoty. Przekazujemy tam Słowo Boże, które leczy. Wierzymy w to, że nam pomaga Duch Święty – opowiada katechista. W pewnym momencie te katechezy kończą się i wówczas pojawia się zaproszenie dla ludzi, których to słowo pociąga do stworzenia wspólnoty. Wśród nich są i osoby, które słuchają, ale nie wytrwają do końca, bo nie mają czasu albo już nie chcą słuchać. Grupa, która zostaje wyjeżdża na kilka dni. Odbywają się katechezy, jest uroczysta eucharystia. To bardzo łagodne wprowadzenie do życia we wspólnocie.
- Decyzję o otwarciu Drogi w diecezji podejmuje biskup, a w parafii proboszcz – tłumaczy Janusz Stryjecki. - Osoby zainteresowane po zaproszeniu osobistym lub na niedzielnych mszach św. wysłuchują cyklu piętnastu katechez wstępnych z Liturgią Pokutną wraz ze spowiedzią indywidualną i Liturgią Słowa głoszonych przez ekipę katechistów, podejmują osobistą decyzję rozpoczęcia Drogi na konwiwencji czyli dniach skupienia z uroczystą Eucharystią.

Słowo apostoła
Z chwilą zawiązania się do wspólnoty w danej parafii, nie mogą dochodzić nowi członkowie (wyjątek stanowią współmałżonkowie osób będących już we wspólnocie), a jeśli ktoś nowy chce wstąpić na drogę musi czekać na nowy cykl katechez.
- W parafii powstają kolejne grupy, tak że z czasem otwiera się droga małych 20- 40-osobowych wspólnot – tłumaczy Janusz Stryjecki.
Wspólnoty neokatechumenalne wzorują się na wspólnotach, które były zawiązywane na początku istnienia chrześcijaństwa. Apostoł głosił słowo, ludzie się nawracali i etapami byli przygotowywani w szkole katechumenatu do przyjęcia chrztu. - My ten chrzest już mamy, ale poprzez etapy odnawiamy go – dodaje Marek Najdowski. - Nic nowego nie odkrywamy, wszystko jest zapisane w Piśmie Świętym. Chrzest to symbol z jednej strony śmierci „starego” człowieka, który żyje według ciała i jest to moment zanurzenia w wodach chrzcielnych. Z drugiej strony moment wyciągnięcia z wód to symbol wyprowadzenia przez Jezusa Chrystusa człowieka do życia duchowego, gdzie śmierć już nie ma przystępu. Ale żeby to odkryć, potrzebne są pewne etapy: żeby zobaczyć swoją rzeczywistość, to że żyjemy według ciała. I odnajdywać, że mamy ojczyznę w niebie, do której zmierzamy.
DG.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pobierz ostatnie numery

Pogoda w Rumi
Reklamy Google