Radni nie chcą dodatkowych wydatków
Pod znakiem zapytania stanęła realizacja największej inwestycji w Rumi – rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Kościelnej. Większość radnych nie zgodziła się na wyłożenie z miejskiej kasy kolejnych ponad 800 tys. zł na ten cel. Tym bardziej, że zaledwie dwa miesiące temu radni zgodzili się na propozycję burmistrza, dotyczącą przyspieszenia budowy i rozszerzenia zakresu prac. Zaakceptowali również sumę 9 milionów zł jako całkowity koszt inwestycji. Burmistrz obiecywała, że tegoroczne wydatki zamkną się kwotą 300 tys. zł plus koszty dokumentacji.
Nowy szkolny obiekt, czyli dwupiętrowy łącznik z nowymi pomieszczeniami, miał być postawiony w stanie surowym podczas wakacji. Tak się nie stało, ale wydatki gwałtownie wzrosły, jak wyjaśnia burmistrz, z trzech powodów.
Przede wszystkim okazało się, że stare fundamenty szkoły wymagały wzmocnienia, co z kolei wiązało się z przeprowadzeniem kosztownych specjalistycznych prac. Po drugie podczas wykopów znaleziono szczątki ludzkie, które trzeba było ekshumować i pochować
Potrzebne są też pieniądze, ok. 180 tys. zł na nadzory inwestorskie i autorskie, ale burmistrz proponuje przesunąć w budżecie środki na ten cel. Na razie nadzorem zajmuje się pracownik Urzędu Miasta.
Z powodu tej zmiany burmistrz zweryfikowała sumę miliona złotych, o którą wnioskowała na posiedzeniu Komisji Finansowo-Budżetowej do 820 tysięcy zł. Burmistrz Elżbieta Rogala-Kończak szacuje, że koszt ekshumacji i pochówku wyniesie ok. 80 tys. zł (piszemy o tym szerzej na str. 3).
Za specjalistyczne prace przy fundamentach trzeba zapłacić ponad 600 tys. zł. Poza tym wynikły dodatkowe wydatki w wysokości 130 tys. zł, związane z tzw. kolizjami.
- W budżecie są pieniądze na rozbudowę szkoły, a poza tym ktoś, kto robił kosztorys powinien przewidzieć warunki posadowienia – stwierdził radny Florian Mosa.
– Dziewięćdziesiąt procent inwestycji w istniejących budynkach wymaga wzmocnienia fundamentów. O tym powinien wiedzieć inwestor, a zwłaszcza konstruktor.
- Jestem zdumiona tymi stwierdzeniami – oburzyła się burmistrz E. Rogala-Kończak. – Niestety, pewnych rzeczy nie dało się przewidzieć, m.in. nie można było zbadać niedostępnych fundamentów.
Burmistrz przypomniała, że w tegorocznym budżecie zabezpieczono pieniądze na dokumentację inwestycji oraz dodatkowe 300 tys. zł na roboty budowlane.
Wykonawca inwestycji, który po przetargu określił jej koszt na 7,7 mln. zł, kredytuje budowę, a następna płatność miasta nastąpi w maju przyszłego roku. Dodatkowe prace, takie jak ekshumacja i wzmocnienie fundamentów wykonawca wykonał z własnych środków.
- Istnieje realna groźba katastrofy budowlanej, ponieważ te fundamenty są odkryte – dodała burmistrz Elżbieta Rogala-Kończak.
Istnieje obawa, że jeśli miasto nie sfinansuje dodatkowych prac, firma budowlana może zejść z budowy. Zdaniem burmistrza, ewentualny następny przetarg z pewnością będzie mniej korzystny.
Te argumenty nie przekonały radnych, którzy czują się zaskoczeni i oszukani. Mówili o tym na posiedzeniach komisji Rady Miejskiej.
- Burmistrz zapewniała nas w czerwcu, że niemałe przecież środki, przeznaczone na rozbudowę to ostateczne koszty inwestycji. Okazuje się, że nie była z nami szczera i celowo wprowadziła nas w błąd – stwierdził Piotr Zaradny, przewodniczący Komisji Finansowo-Budżetowej Rady Miejskiej.
Sytuacja jest trudna, ponieważ rozpoczął się właśnie rok szkolny, a szkolne boisko jest wielkim placem budowy. Zamiast budynku łącznika w stanie surowym są tam głębokie wykopy, w których zalano ławy. Na boisko zwożone są elementy budowlane, które posłużą do postawienia łącznika. Uczniowie i nauczyciele będą musieli poruszać się między trzema szkolnymi budynkami, ponieważ główny gmach szkoły został częściowo wyburzony i na razie składa się z dwóch części.
Dyrektor szkoły zapewniała wcześniej, że mimo tych utrudnień zadba o bezpieczeństwo dzieci. Czy w takich warunkach jest to możliwe?

A. Kuczmarska


































